Jest to niepodważalnie jedna z najbardziej nietypowych wyrobów jakie kiedykolwiek wykonałem. Nie dlatego, że jest to kolejny “uchwyt do skrzyni”. Nie dlatego również, że wykonałem to starą techniką, a rysunek tego cuda znalazłem w starej książce w Maritien Museum w Rotterdamie. Nie dlatego nawet, iż jest w 100% wykonany z bawełny… Główną przyczyną wyjątkowości tego uchwytu do skrzyni morskiej jest to, że i istocie został wykonany od podstaw jako… naszyjnik. Tak. Naszyjnik, który tak bardzo spodobał się pewnej kobiecie, że musiałem go wykonać na poczekaniu, od razu i natychmiast, już. Praca trwała bez mała 4h i była jedną z najbardziej ekspresowych “wyplotek” w mojej karierze.
Blog traktujący o wszelkiego rodzaju węzłach, splotach i supełkach. Ładnych i nieładnych, praktycznych i niepraktycznych. Rzecz gustu. Nie dam rady umieścić tu wszystkich 4000 tys. węzłów i splotów z "Ashley book of knots" choć nigdy nic nie wiadomo :-)